O sztuce pisania

Pisanie a… czesanie kota?

 

Czesaliście kiedyś kota? Jego sierść wydaje się niekończącym zbiorem; przy każdym ruchu grzebienia włoski wzbijają się w powietrze. Wirują, unosząc się do góry, każdy biały i jaśniejący na tle słońca. Wtedy zastanawiasz się, czy to całe czesanie ma sens, skoro i tak w sierść kota w dalszym ciągu będzie wszędzie; wytrawni kociarze z przymrużeniem oka nazywają ją nawet osobliwą przyprawą do dań.

Co to ma wspólnego z pisaniem? – zapytasz.

Odpowiedź brzmi – wbrew pozorom dużo. Wiele rzeczy w życiu wydaje nam się syzyfową pracą, przez którą załamujemy ręce, kręcimy głową, by w końcu stwierdzić, że to nie ma sensu. Gdybyśmy za każdym razem się w ten sposób poddawali, żylibyśmy w brudzie, bez pasji, bez pieniędzy, miłości… (i kotów!). I choć wiele sierści pozostaje, część zostaje na tym grzebieniu i wędruje do kosza na śmieci.

Większość zapisanych przeze mnie słów również została wyrzucona; nie tylko te zapisane na papierze, ale i – zapisane w pamięci. Zostały one jednak stworzone moim umyśle – całe sformułowania, zwroty i historie. Mogę ich nie pamiętać, ale podświadomość ich nie zapomni, nie wyrzuci. Przechowuje w zakamarkach, by odgrzebać je w odpowiednim momencie. Na tym się kończy podobieństwo pisania i czesania kota; tworzenie jest czymś więcej niż rutynowa czynność, czymś, co wpływa na świat tak bardzo, że nawet nie zdajesz sobie sprawy. Jedna napisana i wydana przez Ciebie książka może być skrytykowana przez cały świat, ale dotrzeć do serca jednego czytelnika i coś (sic!) w nim zmienić.

Jedyne więc, co nie ma sensu, to – poddanie się.

Nie musisz pisać bestsellerów, żeby wykonać swoje artystyczne zadanie. Dla dobrego pisarza liczy się jakość, nie ilość. Z tego powodu tak wielu z nich zostało docenionych po śmierci, mimo że ich twórczość uznaje się za wybitną. Nie bali się braku akceptacji ich dzieła ze strony społeczeństwa, wierzyli w innowacyjność i prawdę.

“W samej rzeczy, nie ma nic przykrzejszego, jak być na przykład bogatym, z porządnej rodziny, przyjemnej powierzchowności, dosyć wykształconym, niegłupim, nawet dobrym, i jednocześnie nie posiadać żadnego talentu, żadnej cennej właściwości, żadnego nawet dziwactwa, ani jednej własnej myśli, być zdecydowanie “takim jak wszyscy”.”*

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, to nie uważa, że Dostojewski mądrze gada. Nie rzuciłeś? Gratuluję odwagi doceniania dziwactwa i dołączenia do artystycznego światka.

 

– Natalie

 

*  F. Dostojewski, „Idiota”